środa, 13 lutego 2008
Warszawka pozdrawia Brukselkę

13 lutego 2008, godz. 19.51. Trwa główne wydanie "Wiadomości". Cała Polska ze skupieniem śledzi relację z...

Studio TVP w Warszawce łączy się z korespondentem w Brukselce

22:09, monika.margraf , TVP1
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 11 lutego 2008
CNN demaskuje Obama Girl

Była zbyt chora, by iść głosować na Obamę, ale wystarczająco zdrowa, by pojawić się na imprezie - ujawnia CNN :)

16:49, monika.margraf , TV w USA
Link Dodaj komentarz »
sobota, 09 lutego 2008
Strajk scenarzystów zakończony

Szczegóły tu, tu i tu.

Piotr Zorć, Blog FM 

piątek, 08 lutego 2008
W Niemczech ruszy telewizja katolicka

Niemiecki Kościół katolicki planuje uruchomienie własnej telewizji cyfrowej. Jeśli jego plany zostaną wprowadzone w życie, telewizja rozpocznie nadawanie w 2010 r. - podaje Informacyjna Agencja Radiowa.

Niemiecka katolicka telewizja miałaby nadawać cała dobę - premierowe programy od 6.00 do północy, a w nocy powtórki. Od czterech do sześciu godzin programu redakcja mogłaby wyprodukować we własnym zakresie. Reszta pochodziłaby z wymiany z innymi światowymi stacjami telewizyjnymi o podobnym charakterze.

Telewizja nadawałaby informacje z życia katolickiej społeczności w Niemczech i za granicą, filmy dokumentalne, dyskusje i transmisje wydarzeń kulturalnych, takich jak koncerty muzyki poważnej. - Chcemy dotrzeć do ludzi, których interesują sprawy wiary, religii, etyki, podstawowych prawd życia, nie - ścigać się o popularność z potentatami na rynku- mówi przedstawiciel bp Gebhard Fürst.

Na zlecenie Kościoła katolickiego została już sporządzona pierwsza analiza opłacalności takiego przedsięwzięcia. Jej wyniki mają w przyszłym tygodniu omówić niemieccy biskupi. Od ich decyzji będzie zależało, czy w Niemczech powstanie druga kościelna telewizja. Pierwszą uruchomiły w 2002 r. władze Kościoła ewangelickiego.

15:24, monika.margraf , TV w Niemczech
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 14 stycznia 2008
Seriale młodzieżowe cz.3

W poprzednich odcinkach: BH90210 , The O.C.

One Tree Hill
Znajomy zareklamował mi tą perełkę jako „The O.C. z dodatkiem koszykówki”. Rewelacja pomyślałem, samemu będąc koszykarzem amatorem miłującym produkcje młodzieżowe. Miał rację – produkcja przypomina nieco The O.C., ale wydaje się być dla wielu z nas dużo bardziej realna. Nie jest to już historia o super bogatej młodzieży mieszkającej w luksusowych apartamentach o jakich my możemy tylko pomarzyć. Poruszono w OTH chyba wszystkie możliwe problemy życiowe – miłość, zdrada, bratobójstwo, małżeństwo i macierzyństwo w wieku licealnym, wielbiciel o morderczych zapędach, nałogi a nawet handel meczami koszykówki. U nas pokazują OTH pod abstrakcyjnym jak zawsze tytułem "Pogoda na miłość".

Twórcy nie poszli w ślady The O.C. i postanowili nie kończyć OTH po 4 sezonach. Co więcej nie wysłali też bohaterów na uniwersytet – w zeszłym tygodniu powrócili oni… po czterech latach. Dowiadujemy się co robili przez ten czas i dlaczego są z powrotem w rodzinnym mieście.

Plot: Bracia Lucas i Nathan Scott, mający tego samego ojca, który wychował Nathan’a porzuciwszy Lucas’a i jego matkę wiele lat temu, zaczynają wspólnie grać w koszykarskiej drużynie. Mimo wpojonej przez ojca wzajemnej niechęci bracia zaczynają się przyjaźnić, Lucas z dziwaka czytającego poezję staje się gorącym towarem na rynku randkowym, a Natan zaczyna spotykać się z wieloletnią przyjaciółką Lucasa – Haley. W najnowszym sezonie bohaterowie spotykają się po 4 latach od opuszczenia murów szkoły.

„Gwiazdy” pozyskane dla świata: Chad Michael Murray, Sophia Bush

Nowinki: Wybitnie zły tata – ojciec obu braci jest tak nikczemny i zły, że aż trudno sobie kogoś takiego wyobrazić. Duch wujka „nawiedzający” Lucas’a (!). Wielbiciel Peyton o morderczych skłonnościach. Wplecenie dużej ilości wydarzeń sportowych do treści serialu ( zwłaszcza w pierwszym, najciekawszym wg. mnie sezonie). Ważna rola muzyki w plocie serialu (kariera Haley, wątek Peyton i wokalisty Fallout Boy). Powrót do w 5-tym sezonie po upływie 4 lat w życiu bohaterów.

Genialne „opening credits”:

Status serialu: 5 sezon rozpoczął się w zeszłym tygodniu.

OTH

Złote globy ogłoszone

Poniżej lista zwycięzców tegorocznych Złotych Globów w kategoriach telewizyjnych. Zwycięzców ogłoszono wczoraj na konferencji prasowej - gala nie odbyła się ze względu na trwający strajk scenarzystów. Całą listę znajdziecie tu.

Golden globes 

Best TV series, comedy: Extras, HBO

Best TV series, Drama: Mad Men, AMC

Best actor, TV series, comedy: David Duchovny, Californication

Best actress, TV series, comedy: Tina Fey, 30 Rock

Best actress, miniseries or motion picture made for TV: Queen Latifah, Life Support

Best actor, miniseries or motion picture made for TV: Jim Broadbent, Longford

Best actor, TV series drama: Jon Hamm, Mad Men

Best actress, TV series drama: Glenn Close, Damages

Best supporting actress, TV series/movie/miniseries: Samantha Morton, Longford

Best supporting actor, TV series/movie/miniseries: Jeremy Piven, Entourage

Best mini-series, TV: Longford

Piotr Zorć, Blog FM

czwartek, 10 stycznia 2008
Seriale młodzieżowe cz.2

O genezie mojego hobby i prekursorze gatunku pisałem już tutaj . Dziś czas na ciąg dalszy.

The O.C.
Mimo iż trwał „tylko” 4 sezony, jest to dla mnie pozycja równie klasyczna co BH90210, a przy okazji mam do The O.C. dużo większy sentyment. OC to skrót od Orange County leżącego w Południowej Kalifornii. W naszej rodzimej telewizji pokazywany był niedawno bodajże 2-gi czy 3-ci sezon pod nieco abstrakcyjnym tytułem „Życie na fali”.

Pomimo wcześniejszych i bardzo popularnych Melroes Place czy Dawson’s Creek, to właśnie The O.C. należy podziękować za „rozruszanie gatunku”. Od pierwszego odcinka, serial był zapełniony muzycznymi hitami ze szczytów list przebojów a grający w nim aktorzy szybko zyskali status „gwiazd”. Twórcy wykazali się też rozsądkiem kończąc serial gdy bohaterowie skończyli szkołę średnią, przeżyli 1 rok na uniwersytecie i przeżyli też wszystkie problemy jakie tylko można sobie wyobrazić. Dzięki temu The O.C. pozostawia po sobie uczucie pewnego niedosytu a nie znudzenia i zmęczenia materiału.

Plot: Ryan Atwood, młodzieniec z problemami, zostaje przygarnięty przez rodzinę Cohen’ów, którzy postanawiają wychować go wraz z własnym synem Seth’em. Seth jest szkolnym nieudacznikiem, miłośnikiem komiksów, na zabój zakochanym w szkolnej piękności – Summer. Ryan jest zamkniętym w sobie typem milczącego twardziela, który już pierwszego dnia zwraca na siebie uwagę przyjaciółki Summer i sąsiadki Cohen’ów – Marisy.

„Gwiazdy” pozyskane dla świata: Adam Brody, Misha Barton, Rachel Bilson

Nowinki: Romans nastolatka z matką jego byłej dziewczyny (Luke + mama Marisy), Seth wcale nie przestaje być życiową sierotą i dziwakiem a i tak zdobywa piękną dziewczynę. Świetny tata – rodzice Brendy i Brandona byli super, ale Sandy Cohen bije ich na głowę (genialna rola Peter'a Gallagher'a)

Genialne „opening credits”:

 

Status serialu: Zakończony po 4 sezonach

the oc

czwartek, 03 stycznia 2008
Jon Stewart w Simpsonach

W niedzielę 6 stycznia w najnowszym odcinku The Simpsons pojawi się nasz ulubiony

JS
Jon Stewart.

Dzięki mojemu ulubionemu blogowi the TV addict możemy też zobaczyć co Jon sądzi o swoim udziale.

Strajk scenarzystów (wersja filmowa)

Strajk scenarzystów w USA trwa. Dla wszystkich, którzy nie śledzą wydarzeń za oceanem, update wykonany przy pomocy filmowej klasyki

 

Piotr Zorć, Blog FM
środa, 02 stycznia 2008
Lost w 8:15

Producenci serialu Zagubieni przygotowali tzw. recap czyli przypomnienie tego, co dotychczas wydarzyło się w serialu. Całość trwa 8 minut 15 sekund

 

poniedziałek, 31 grudnia 2007
Happy New Year!
poniedziałek, 24 grudnia 2007
Barca cabron saluda al campeon!

Dla wielu osób to co najważniejsze w TV podczas świąt już za nami:
Barcelona 0 - Real Madrid 1

Gol de la Bestia :)
"Blanca Navidad" jak piszą w Hiszpanii - Wesołych Świąt - dla kibiców Barcy też :)
09:37, mike_maj , Sport
Link Dodaj komentarz »
sobota, 22 grudnia 2007
Piłkarskie hity na gwiazdkę

Cała Europa przerwie jutro przygotowania do świąt, by obejrzeć mecze FC Barcelona - Real Madryt i Inter Mediolan - AC Milan

Nie ma drugiego miejsca na ziemi, w którym w jednym czasie spotkałoby się tyle gwiazd, co w czasie meczów Barcelony z Realem Madryt. Każdy piłkarz podkreśla, że gry w derbach Europy, jak nazywają te spotkania hiszpańskie media, nie da się porównać do czegokolwiek innego. Za tymi meczami stoi historia waśni między Kastylią a Katalonią, odwieczna rywalizacja dwóch najbardziej utytułowanych hiszpańskich klubów, a przede wszystkim tradycja pojedynków najlepszych piłkarzy na świecie.

Tylko w takim meczu najlepszy piłkarz świata ubiegłego roku Fabio Cannavaro może się zmierzyć z najlepszym zawodnikiem sprzed dwóch lat - Ronaldinho. Tylko w takim meczu naprzeciwko siebie staną najlepsi strzelcy ligi hiszpańskiej - Ruud van Nistelrooy i Samuel Eto'o. Kto dokonał lepszych transferów? Czy Barcelona, która wydała 70 mln euro i sprowadziła m.in. Thierry'ego Henry'ego, czy tradycyjnie rozrzutny Real, który kupił piłkarzy za 120 mln euro, a prawie jedną czwartą tej sumy za jednego Wesleya Snijdera? Odpowiedź na te wszystkie pytania w niedzielę w Canal+ Sport.

Tego samego dnia w derbach Mediolanu Inter spotka się z Milanem. Pierwsi od lat są pośmiewiskiem futbolowej Europy. Mimo wydawania dziesiątek milionów euro na gwiazdy zdarzało im się ponosić kompromitujące porażki w Lidze Mistrzów, a mistrzostwo Włoch wydawało się być poza zasięgiem. Udało się dopiero, gdy w wyniku afery korupcyjnej do drugiej ligi zdegradowano Juventus. Interowi przy zielonym stoliku przyznano mistrzostwo, w następnym sezonie tytuł został obroniony już na boisku, głównie dzięki piłkarzom kupionym z Juve.

Milan to z kolei świetnie zaprogramowana drużyna do wygrywania meczów ważnych. Niezdolna do mobilizowania się na mecze z ligowym słabeuszami, ale zachwycająca, gdy gra idzie o wielką stawkę i patrzy na nich cała Europa. Dlatego ostatnie mistrzostwo klub byłego premiera Włoch Silvio Berlusconiego zdobył cztery lata temu. Od tamtej pory grał za to w dwóch finałach Ligi Mistrzów, jeden wygrał. Mecz z Interem będzie takim meczem LM, ale rozgrywanym w weekend. Jeśli jest mecz w lidze włoskiej, w którym Kaka, Clarence Seedorf i Filippo Inzaghi pokażą wszystko, co potrafią, to są to na pewno derby Mediolanu.

Michał Szadkowski

niedziela Canal+ Sport

14:55 Inter Mediolan - AC Milan

20:50 FC Barcelona - Real Madryt

11:44, bartosz.weglarczyk , Sport
Link Dodaj komentarz »
Co obejrzeć w środę

Hulk - żółty

TVP 1 14:40

***dramat SF, USA 2003, reż. Ang Lee

Jedna gwiazdka dodatkowo za ambicję - rzeczywiście szaloną. Reżyser filmu (autor m.in. "Przyczajonego tygrysa, ukrytego smoka" i "Tajemnicy Brokeback Mountain") podjął się tu bowiem ekranizacji popularnego komiksu - a przerobił go na coś w rodzaju widowiskowego dramatu psychologicznego. A do tego poważnego jak grecka tragedia.

Bruce Banner (Bana) jest skupionym, zamkniętym w sobie naukowcem, cenionym specem od technologii genetycznej, współpracującym z urodziwą Betty Ross (Connelly). Ojciec Bruce'a - szalony uczony tej samej specjalności - przeprowadzał niegdyś eksperymenty na własnym DNA, o czym biedny Bruce nie wie aż do chwili, gdy wskutek przypadkowego napromieniowania promieniami gamma, przepoczwarza się (na szczęście tymczasowo) w tytułowego Hulka - mocarnego olbrzyma o zielonej skórze. Ta przemiana - filigranowego jajogłowego w niszczycielskiego troglodytę - dokonuje się następnie, ilekroć ktoś Bruce'a wyprowadzi z równowagi. Hulk jest ucieleśnieniem jego gniewu.

Takie przypadki się powtarzają i nieszczęsny Hulk zostaje uznany za osobnika niebezpiecznego, wymagającego fizycznej likwidacji - za takim rozwiązaniem optuje zwłaszcza generał armii (Elliott), prywatnie ojciec Betty. Ale jeszcze bardziej łajdackie plany ma wobec niego inny, niegdyś z nim rywalizujący naukowiec (Lucas)...

Bardzo to jest - jak na komiks - głębokie i intelektualne. W "Hulku" jest i ostrzeżenie przed majstrowaniem przy tajemnicach Matki Natury, i wyparte wspomnienia, i tłumione emocje, i skrzywdzone dzieci, i nieodpowiedzialni, egoistyczni ojcowie. I mnóstwo ekranowych odniesień - Frankenstein, King-Kong, Doktor Jekyll i Mr. Hyde. Czy jednak konwencja komiksu jest najlepszym narzędziem do przeprowadzania psychodramy?

Dla nastoletnich widzów "Hulk" może okazać się za ciężki, za długi, za wolny. Widz dorosły z kolei może go uznać za pretensjonalny. Co nie znaczy, że eksperyment Lee się nie udał. "Hulk" jest najciekawszą ekranizacją komiksu w ostatnich latach, znacznie przerastającą wszystkich "Blade'ów" i "Spidermanów". I elegancją wizji, i pomysłowością plastyczną, i złożonością bohatera. Tonacja filmu jest mroczna i melancholijna. Szkoda tylko, że "Hulk" traktuje się tak strasznie serio, co widać najwyraźniej w stylu gry aktorów, którym wydaje się, że występują w "Królu Learze", a nie w rozrywkowym w końcu filmie.

pmoss


Sekrety i kłamstwa - żółty

TVP Kultura 20:50

*****komediodramat, Wielka Brytania/Francja 1996, reż. Mike Leigh

Canneńska Złota Palma i nagroda dla Brendy Blethyn w roli Cynthii, Złota Żaba za zdjęcia Dicka Pope'a w Toruniu i pięć nominacji do Oscarów: świat przyjął z entuzjazmem skromną, pozbawioną śladu blichtru tragikomedię o zwykłych ludziach, którzy odkrywając łączące ich więzi rodzinne, odkrywają także samych siebie.

Po śmierci przybranej matki czarnoskóra Hortensja zaczyna poszukiwania matki biologicznej. Okazuje się nią Cynthia, uboga biała robotnica mieszkająca ze zgorzkniałą córką Roksaną. Kiedy brat Cynthii zaprasza ją na przyjęcie, kobieta przychodzi z odnalezioną czarną córką, przedstawiając ją jako koleżankę z pracy...

Angielski reżyser Mike Leigh jest mistrzem wrażliwej obserwacji. Korowód poranionych dusz Leigh przedstawia z pasją wrażliwego filmowca, który wnikliwość i intuicję łączy z humorem, wzruszeniem i sympatią dla swych bohaterów.

ś

także czwartek 14:45


Wyścig szczurów - żółty

TV 4 20:00

***komedia, USA/Kanada 2001, reż. Jerry Zucker

Fabuła opiera się na prostym pomyśle: milioner, szef kasyna w Las Vegas, urządza niecodzienny wyścig - każda z szóstki wybranych losowo osób może zgarnąć dwa miliony dolarów umieszczone w skrytce na dworcu w Silver City oddalonym od Vegas o 560 mil. Wystarczy, że dotrze tam przed swymi konkurentami.

W "Wyścigu szczurów" zderzają się dwa żywioły: wykwintniejszy - brytyjski, i bardziej plebejski - amerykański. Pierwszy to: dwaj aktorzy wykorzystani tu może w 50 proc. - John Cleese (Monty Python) jako szef kasyna i Rowan Atkinson, czyli Jaś Fasola, tym razem w roli śmiesznie mówiącego po angielsku Włocha Polliniego, a także sama formuła filmu - szalona eskapada plus bohater zbiorowy.

Żywioł drugi, dominujący, to reżyser Jerry Zucker - kiedyś udziałowiec prześmiewczej paczki ZAZ (dwóch Zuckerów i Jim Abrahams) wsławionej m.in. "Nagą bronią". Autorom nie można odmówić zręczności - każda zwariowana scena przechodzi w kolejną, jeszcze bardziej zwariowaną. Wątki zazębiają się, jak trzeba. Całość odwołuje się oczywiście do plugawej skłonności charakterystycznej dla naszych czasów - sprowadzania wszystkiego do formy widowiska, konkursu, zakładu. Pędzący po dwa miliony nie wiedzą, że właściciel kasyna zebrał znudzonych bogaczy z całego świata obstawiających, kto okaże się zwycięzcą.

W trakcie niektórych bezczelnych gagów myślałem sobie - jak oni mogą? jak im nie wstyd? - ale zaraz potem przychodził śmiech. I był to śmiech oczyszczający.

j.sz.


Północ - północny zachód - żółty

TCM 21:00

*****thriller, USA 1959, reż. Alfred Hitchcock

Tytuł filmu "Północ - północny zachód" kojarzy się z kierunkiem desperackiej ucieczki ściganego bohatera - z Nowego Jorku, przez Chicago, aż po Mount Rushmore w Południowej Dakocie. Jednak reżyser Alfred Hitchcock, odwołując się do słów Hamleta o szaleństwie, które go ogarnia, "kiedy z północy wieje wiatr północno-zachodni", miał na myśli zapewne symulację obłędu lub - co bardziej prawdopodobne - sam obłęd. Czymże bowiem jest to wszystko, co przydarza się Rogerowi Thornhillowi (Cary Grant), wytwornemu agentowi z Manhattanu miotającemu się w świecie pozorów i kłamstewek, pozbawionemu poczucia odpowiedzialności i głębszych zainteresowań, zdradzającemu obojętność i uczuciową niedorosłość. Trzeba dopiero serii niebezpiecznych prób, by wreszcie coś się w nim zmieniło.

"Północ - północny zachód" nie jest ani studium socjologicznym, ani lekcją moralną. To doskonale rozrywkowy, żartobliwy dreszczowiec szpiegowski pełen groźnych i śmiesznych przygód, niespodzianek, zaskakujących zwrotów akcji. Relacjonując z imponującą precyzją perypetie Thornhilla ściganego przez obcych agentów i amerykańską policję, Hitchcock nie dba ani o logikę zdarzeń, ani o ich prawdopodobieństwo. Co tam - zdaje się mówić - logiczne następstwo wypadków i ich wiarygodność, skoro potrafią one zabić wyobraźnię niezbędną w aranżacji tego rodzaju widowiska. Rzeczywiście, bez fajerwerków wyobraźni - sprzężonej z absurdalnym humorem, konsekwencją w budowie nastroju i postaci, żelazną precyzją rytmu i tempa opowiadania - trudno byłoby stworzyć tak znakomite sekwencje jak siedmiominutowy atak samolotu na samotnego człowieka lub ucieczka po wyrzeźbionej w skale głowie Thomasa Jeffersona.

11:43, bartosz.weglarczyk , Co oglądać?
Link Dodaj komentarz »
Co obejrzeć dziś

Krótki film o miłości - żółty

TV Polonia 21:45

*****dramat psychologiczny, Polska 1988, reż. Krzysztof Kieślowski

Telewizyjną premierę "Dekalogu" poprzedziły dwa filmy - "Krótki film o zabijaniu" i "Krótki film o miłości". Oba zwycięsko przeszły przez filmowe festiwale w kraju i za granicą, stając się wkrótce obowiązkowym kanonem filmowych lektur.

W czym tkwi tajemnica ich powodzenia? W mistrzostwie formy - to z pewnością, w aktorskiej dojrzałości - również, ale także - w sposobie podejścia do tematu. "Nie chcę mieć nic wspólnego z moralizatorstwem" - mówił w jednym z wywiadów Kieślowski. "Według mnie nie ma w tej historii żadnego morału. Można by to raczej sformułować w ten sposób: uważajcie, obok was żyją inni ludzie. To, co robicie, dotyczy nie tylko was, dotyczy to także i tych, którzy są blisko albo trochę dalej, albo nawet takich, których obecności wręcz nie przewidujecie. Tak jest właśnie w przypadku >>Krótkiego filmu o miłości<<. Dotyczy to młodego człowieka, o którym bohaterka filmu nie wie nawet, że istnieje, a jednak to, co ona robi, ma dla niego kolosalne znaczenie. Właśnie o tym chcemy powiedzieć - że należy żyć uważnie, że to wszystko, co wydaje się, że dotyczy tylko nas, jest ważne też dla innych".

"Krótki film o miłości" został nagrodzony na festiwalu w Gdyni w 1988 r. Grand Prix, Srebrne Lwy Gdańskie otrzymali Krzysztof Kieślowski i Krzysztof Piesiewicz za scenariusz, zaś Lwy Gdańskie - Grażyna Szapołowska za główną rolę kobiecą i Stefania Iwińska za kobiecą rolę drugoplanową oraz Witold Adamek za zdjęcia. Wcześniej film wyróżniono Nagrodą Specjalną Jury i nagrodą FIPRESCI na festiwalu w San Sebastian. Z kolei Jeszcze w tym samym roku Grażyna Szapołowska zdobyła za swoją rolę Srebrnego Hugona na festiwalu w Chicago.

kjz


Zawód: szpieg - zółty

TVN 21:10

***dramat sensacyjny, USA 2001, reż. Tony Scott

Jest rok 1991. Stary wyjadacz z CIA (Robert Redford) dowiaduje się, że jego protegowany z agencji (Brad Pitt) został oskarżony w Chinach o szpiegostwo, co oznacza, że w ciągu 24 godzin zostanie rozstrzelany. Szefostwo CIA zamierza go poświęcić (za tydzień mają rozpocząć się rozmowy amerykańsko-chińskie na najwyższym szczeblu), ale przedtem chce się czegoś więcej o nim dowiedzieć. Zaczynają więc maglować jego wieloletniego mentora, który kluczy, zwodzi, gra na zwłokę, kombinując, jak zorganizować podopiecznemu prywatną misję ratunkową...

Film składa się z części współczesnej, rozgrywającej się głównie w gabinetach CIA, oraz długich retrospekcji (dżungle Wietnamu, uliczki Berlina wschodniego, slumsy Bejrutu) ukazujących historię niełatwej współpracy bohaterów. Wynika z nich, że Redford był cynikiem bez wahania poświęcającym ludzi dla swych wywiadowczych celów, Pitt zaś idealistą, coraz wyraźniej nieaprobującym amoralnych metod mistrza. Wszystko to jest bardzo porządnie nakręcone, i choć służy głównie objaśnieniu psychologicznego tła rebelianckiej decyzji Redforda, i tak porusza, pokazując świat wywiadu z jego zdradami, cynizmem, brakiem lojalności i bezwzględnością.

pmoss


Farinelli: ostatni kastrat - czerwony

Zone Europa 20:00

****dramat biograficzny, Belgia/Francja/Włochy 1994, reż. Gérard Corbiau

Farinelli (Stefano Dionisi), a właściwie Carlo Broschi, to słynny XVIII-wieczny śpiewak kastrat. Był Włochem, ale triumfy święcił w całej Europie, jego śpiew uśmierzał melancholię króla Hiszpanii.

Belgijski reżyser Gerard Corbiau postanowił odtworzyć głos Farinellego. A ponieważ skala tego głosu przekraczała trzy oktawy, partie Farinellego śpiewają w filmie dwie osoby - polska sopranistka koloraturowa Ewa Małas-Godlewska i amerykański kontratenor Derek Lee Ragin. Ich głosy zmiksowano, używając komputerowej techniki.

Corbiau umiejętnie ów śpiew wyeksponował. Sekwencje występów Farinellego są ozdobą filmu, zwłaszcza koncert zakłócony przez pogrążoną w lekturze arystokratyczną sawantkę. Gdy Farinelli śpiewa, kobiety są bliskie spazmów, mdleją, a odbywa się to w bajecznie kolorowych wnętrzach teatrów operowych.

Ale Farinelli to geniusz nieszczęśliwy. Przecież nie chciał stracić męskości, by zachować wysoki, kobiecy głos. On, który nie może spłodzić potomka, marzy o założeniu rodziny. W dodatku musi wspierać brata Riccardo, miernego kompozytora (Enrico Lo Verso).

Dwuznaczna zależność braci Broschi to chyba najważniejszy wątek filmu. Riccardo zyskuje sławę, choć jego utwory bez głosu brata byłyby niczym. Bracia wspólnie uwodzą piękności lgnące do Farinellego. Ten rozpoczyna erotyczną grę, której z wiadomych względów nie może dokończyć. I choć Corbiau równie wiele miejsca co psychologii poświęca erotyce, i tak warto na Farinellego popatrzeć. I posłuchać.

j.sz.

także wtorek 22:20


Ja, ty i on

TV 4 22:05

Wizytówka kina brazylijskiego, wyróżniona na kilkunastu festiwalach (w Karlowych Warach pokonała „Duże zwierzę” Stuhra): wydobyta z reportażu o nieprzyjaznej ludziom północnej Brazylii opowieść o wiejskiej kobiecie, która ma trzech mężów i czwórkę dzieci. Żyją na odludziu, mimo ciężkiej pracy klepią biedę, nie mają prądu, telefonu czy samochodu. Ale wbrew całemu swemu nieszczęściu pozostają ludźmi z krwi i kości, targanymi namiętnościami i pasjami, czerpiącymi garściami z kontaktu z drugim człowiekiem. A wszystko to dzięki niezwykłej kobiecie (oklaski dla Reginy Case), wokół której kręci się ich świat.

11:42, bartosz.weglarczyk , Co oglądać?
Link Dodaj komentarz »
Co obejrzeć w poniedziałek

Nigdzie w Afryce - żółty

TVP Kultura

****dramat obyczajowy, Niemcy 2001, reż. Caroline Link

Jeden z największych sukcesów kina niemieckiego ostatnich lat, laureat kilku ważnych nagród, w tym Oscara dla najlepszego filmu nieanglojęzycznego.

Film Caroline Link ("Tamta strona ciszy") opowiada historię rodziny wrocławskich Żydów, którzy po dojściu Hitlera do władzy szukają schronienia aż w Kenii. Narracja prowadzona jest z punktu widzenia ich córki - ośmiolatki, która chłonie Afrykę bez żadnych zastrzeżeń, sama odkrywa jej tajniki, instynktownie uczy się życia w harmonii z naturą, znajdując oddanych przyjaciół wśród żyjących w pobliżu i pracujących na farmie zarządzanej przez ojca Masajów. Z kolei rodzice traktują pobyt w Afryce jak dopust boży.

Jakkolwiek elementy tej opowieści nasuwają skojarzenia z "Pożegnanie z Afryką", Caroline Link nie idzie śladem ani Blixen, ani twórców filmu. W jej ujęciu Czarny Ląd nie jest przestrzenią dla romantycznej przygody, to miejsce zesłania. Miejsce, które zamieni się w więzienie z chwilą wybuchu wojny w Europie, kiedy brytyjska administracja internuje Niemców, nie zastanawiając się, kto wśród nich jest wrogiem, a kto uchodźcą.

Przeciwstawienie "Nigdzie w Afryce" "Pożegnaniu z Afryką" ma charakter niemal programowy, widoczny już w samym sposobie fotografowania. W świadomości widzów Kenia jest krajem niezwykłej przyrody, tymczasem kamera Gernota Rolla pokazuje kraj suchych, wypalonych słońcem, pozbawionych zieleni przestrzeni. Bo w gruncie rzeczy nie Afryka jest tu głównym tematem, ale losy żydowskiej rodziny, której udało się uniknąć Holocaustu, ale która za ocalenie zapłaciła niemałą cenę.

kjz


Edward Nożycoręki - żółty

TV 4 20:00

****komediodramat, USA 1990, reż. Tim Burton

Zrealizowany w roku 1990 "Edward Nożycoręki" był pierwszym utworem, który Tim Burton nie tylko wyreżyserował według własnego scenariusza, ale także wyprodukował. Było to wkrótce po premierze wielkiego przeboju - "Batmana". Burton został ogłoszony przez krytyków cudownym dzieckiem Hollywood i mógł pozwolić sobie na każdą fanaberię. Bo "Edward Nożycoręki" bez wątpienia jest fanaberią człowieka obdarzonego niezwykłą wyobraźnią.

Zaczyna się jak przyzwoity horror - to hołd składany przez reżysera swemu idolowi z czasów młodości Vincentowi Price'owi. Tu występuje on jako właściciel zamczyska górującego nad typową dzielnicą na przedmieściach i kreator niezwykłego chłopca z nożyczkami zamiast dłoni. Wraz ze śmiercią pana zamku film grozy zmienia się w dramat samotności, urwany z chwilą pojawienia się zażywnej akwizytorki kosmetyków, która po prostu zabiera Edwarda Nożycorękiego do swego domu.

To właściwy początek opowieści - z wyraźnie satyrycznym przesłaniem - o strasznych Amerykanach. Nożycoręki przycina żywopłoty w fantazyjne kształty, wycina niezwykłe wzory z papieru i fantastycznie układa włosy. Sęk w tym, że w nowym środowisku wszyscy traktują go użytkowo, nikt nie chce dostrzec jego wrażliwości, nawet młodziutka córka gospodarzy, na pozór równie delikatna jak on. Pojawiający się wątek melodramatyczny zwiastuje powrót tematu samotności odmieńca i braku tolerancji jego otoczenia...

"Edward Nożycoręki" wywołał krańcowe opinie - od podziwu dla wizjonerstwa twórcy po załamywanie rąk, że tak zdolny reżyser traci czas na fanaberie. Dziś film ma zagorzałych zwolenników podkreślających umiejętne łączenie rozbieżnych nastrojów i chwalących znakomicie poprowadzonych wykonawców, zwłaszcza występującego w roli tytułowej Johnny'ego Deppa i Winonę Ryder.

kjz


Adwokat - żółty

TVP 2 23:05

***film sensacyjny, USA 1998, reż. Steven Zaillian

W małym miasteczku w okolicach Bostonu ośmioro dzieci umiera na białaczkę. Woda w wodociągach od dawna była tam parszywa. Istnieje podejrzenie, że za jej rakotwórcze skażenie odpowiada miejscowa garbarnia skór, za którą stoją dwie potężne korporacje.

Powództwo cywilne przeciwko nim wytacza adwokat Jan Schlichtmann (John Travolta). Jego specjalność to walka o odszkodowania dla osób, które stały się ofiarami nie zawinionych przez siebie wypadków. Schlichtmann jest graczem bez skrupułów: cynicznie ”podchodzi” ławę przysięgłych bolesnym widokiem kalek, które są jego klientami. Zawsze wygrywa, powodzi mu się świetnie, rozbija się porsche.

"Adwokat" pozbawia złudzeń (gdyby ktoś je ewentualnie jeszcze miał), o co w ogóle zabiega się w sądzie. Czy idzie tu o dociekanie prawdy? Gdzie prawnik może sobie wsadzić własne poczucie moralności?

W filmie Stevena Zailliana widać wyraźnie, że w amerykańskim systemie prawnym nie chodzi o to, by wygrać proces cywilny, tylko w tym, by wyciągnąwszy jak najwięcej szmalu, doprowadzić do ugody jeszcze przed nim. Prawnicy, chcąc "dociec sprawiedliwości", muszą wydawać na dochodzenie własne pieniądze. Jedną z dwóch skarżonych przez Schlichtmanna firm reprezentuje Jerome Facher (Robert Duvall), prawnik wirtuoz i nauczyciel uniwersytecki - fragmenty jego wykładów są komentarzem do toczącej się sprawy.

Oglądając ten reżyserski debiut scenarzysty ”Listy Schindlera” myślałem o filmach Franka Capry z lat trzydziestych. Zachęcających, by w złym świecie pozostać uczciwym. Choć życie to gówniany interes, nie należy odpuszczać. Bohater ma szansę wyjść z grubą forsą w portfelu, jednak wybiera zasady. Łatwo przewidzieć, że straci z tego powodu wszystko, łącznie z kumplami ze swej kancelarii.

Łatwych pocieszeń tu nie ma. Jest za to gorzka opowieść o prawnikach, po której trudno marzyć o karierze w palestrze.

j.sz.


Belle epoque - żółty

TVP Kultura 22:50

***komedia, Francja/Hiszpania/Portugalia 1992, reż. Fernando Trueba

Hiszpania, rok 1931. Monarchia chyli się ku upadkowi, zbliżają się czasy republiki. Fernando, dezerter z armii królewskiej, znajduje schronienie w posiadłości Manolo, malarza, ekscentryka i libertyna. Czas spędza na wyrafinowanych igraszkach miłosnych, uwodzony przez cztery urodziwe córki gospodarza.

"Belle epoque", która zdobyła Oscara za najlepszy film zagraniczny, jest zręcznie przyrządzoną miksturą frywolnej farsy erotycznej, sarkastycznego humoru, nastrojów nostalgicznych i pastoralnej idylli, uwodzącej urodą kobiet i sielskiego pejzażu. To, co jedni uznali za walor filmu - pogodna atmosfera, pochwała radości życia, malowniczość krajobrazów - dla innych było przykładem eskapizmu, powielaniem zużytych wzorów, beztroskim lekceważeniem realiów. Mimo to krytycy chwalili luz i dystans reżysera, dowcipne dialogi, aktorstwo i scenerię.

11:41, bartosz.weglarczyk , Canal+
Link Dodaj komentarz »
Co obejrzeć w piątek

Hazardzista - żółty

TVP 2 22:35

***thriller, Kanada/Wielka Brytania 2003, reż. Richard Kwietniowski

Pierwowzorem bohatera ”Hazardzisty” była postać autentyczna: wiceprezes kanadyjskiego banku, który zaczynał od podskubywania kont klientów na pokrycie swoich niewielkich długów, a skończył na zdefraudowaniu 10 mln dol. "Hazardzista" jest filmem fascynującym. Jego bohater nazwiskiem Mahowny (anagram "how many?") jest urzędnikiem solidnym i sumiennym, którego nikt nie podejrzewa o prowadzenie drugiego życia. Owo drugie życie zaś jest wypełnione grą. Grą dla samej gry. Nie dla zdobycia fortuny, nawet nie dla chwil emocji. Mahowny gra jak alkoholik, który pije, gdyż pije. Albo jak automat, któremu wszczepiono autodestrukcyjny program. Nie jest pechowcem, często idzie mu świetnie, ale wszystko, co zdobędzie, natychmiast traci. i robi on wszystko, aby przekonać sam siebie, że nie zasługuje na jakiekolwiek zwycięstwo. Szaleńcza desperacja Mahowny'ego irytuje nawet jego bukmachera.

Film jest prosty, spokojny, skromny i nieefektowny, stojący gdzieś na antypodach hollywoodzkich produkcji. Nie ma w nim emocjonujących pytań typu "czy bohater wygra fortunę i zarzuci swój nałóg?”. Mimo że wszystko właściwie wiemy i pozostaje nam tylko obserwować zjazd bohatera po równi pochyłej, "Hazardzista" trzyma w napięciu. To jeden z najwnikliwszych i najbardziej bezlitosnych portretów psychologicznych tzw. gamblera (uzależnionego od hazardu), jaki kiedykolwiek pojawił się w kinie.

pmoss


Ciemnoniebieski świat - żółty

TV Polonia 22:00

***dramat wojenny, Czechy/Wielka Brytania/Dania/Niemcy/Włochy 2001, reż. Jan Svěrák

W roku 1968, na fali Praskiej Wiosny, Jindrich Polak nakręcił film "Niebiańscy jeźdźcy" - o udziale czeskich lotników w Bitwie o Anglię. Niemal po 40 latach milczenia kino czeskie wróciło do tego tematu za sprawą Jana Šveraka ("Kola"). "Ciemnoniebieski świat" to zrealizowana z rozmachem lotnicza epopeja o młodych pilotach, którzy uciekają z Czechosłowacji zajmowanej w 1939 r. przez hitlerowców i wstępują do RAF-u. Dwaj z nich służą w jednej eskadrze, razem ćwiczą i walczą, ale też rywalizują o tę samą kobietę. Powrót do ojczyzny po zakończeniu wojny nie będzie radosny: bohater Bitwy o Anglię zostanie osadzony w obozie pracy, a jego nadzorcami będą byli esesmani. "Ciemnoniebieski świat" - najbardziej kasowy czeski film sezonu, wyróżniony zwraca uwagę rozmachem i dbałością o detale, a zwłaszcza sekwencjami lotniczymi wzorowanymi na brytyjskiej "Bitwie o Anglię" Guy'a Hamiltona z 1969 r.

kjz


Dark Water - żółty

TVP Kultura 20:30

***horror, Japonia 2002, reż. Hideo Nakata

Współczesny japoński horror to dla polskich telewidzów teren niemal nieznany. Dopiero "Ring" odkrył dla nas subtelniejszą, spokojnie opowiadaną odmianę horroru. ”Ring” zrobił gwiazdę z reżysera Hideo Nakaty. "Dark Water" to kolejne godne uwagi dzieło tego reżysera.

Gdyby pokusić się o definiowanie cech Nakaty jako twórcy, jedną z ważniejszych byłoby coś, co nazwałbym urbanizacją strachu. Sam koncept nie jest nowy - już kilka dekad temu wampirem czy wilkołakiem grasującym wieczorami po ulicach. Ale podejście Nakaty nie polega na przeflancowaniu do miasta strachów znanych z innych miejsc. Choć na ekranie pojawiają się duchy, sednem jest tu strach codzienny, rozpoznawalny dla nowego pokolenia widzów, młodych ludzi z dużych miast. Nakata straszy tym, czego faktycznie bać się może każdy z nas: bezrobociem, wychowaniem dzieci bez środków do życia, kłopotliwym rozwodem czy problemami mieszkaniowymi.

Jako "miastowy" odbieram to jednocześnie ze zrozumieniem i ironią. Podskórnie śmieszy mnie to, że ktoś wydobywa niepokój z plamy na suficie czy niepewnie działającej windy. Ale przecież doskonale to rozumiem! Którego właściciela mieszkania nie przeraża myśl, że sąsiad z góry to świr, który rozkręci krany przed wyjazdem na urlop? Kiedy u Nakaty pojawiają się elementy nadprzyrodzone, oddycham z ulgą, że oto jednak grasuje tu stary dobry duch, a nie prześladuje mnie znacznie bardziej niepokojący strach o jutrzejszy stan karty kredytowej. Nowe czasy wymagają nowych strachów. Hideo Nakata to rozumie i dlatego jest jednym z czołowych twórców, którzy wprowadzili filmowy horror w nowe tysiąclecie.

m.ch.


Żona astronauty - czerwony

TVN 22:50

***thriller SF, USA 1999, reż. Rand Ravich

Pilot Spencer Armacost i piękna nauczycielka Jillian są młodym, szczęśliwym małżeństwem. Spencer wraz z przyjacielem wybierają się na orbitę okołoziemską, żeby naprawić uszkodzonego satelitę. W czasie wyprawy na dwie minuty tracą kontakt z bazą. Kiedy odzyskują łączność, NASA natychmiast sprowadza ich na Ziemię. Po powrocie astronauci nie chcą opowiadać o kosmicznej przygodzie i rezygnują z pracy. Jillian niepokoi się zachowaniem męża i zaczyna podejrzewać, że w ciele Spencera wróciła z kosmosu inna istota. Do podobnych wniosków dochodzi zwolniony z NASA naukowiec Sherman Reese, ale wyniki jego badań nie interesują władz.

Pełnometrażowy debiut Randa Ravicha jest w założeniu horrorem i spełnia elementarne wymogi tego gatunku. Ale w miarę upływu czasu coraz bardziej intryguje nas nie sama groza, ale to, co się właściwie wydarzyło w ciągu tych dwóch minut na orbicie i jakie będą tego ziemskie konsekwencje. Wydatnie pomaga w tym gra Johnny'ego Deppa (Spencer), dla którego napisany został podobno scenariusz filmu.

11:40, bartosz.weglarczyk , Co oglądać?
Link Dodaj komentarz »
OGÓREK POD SZKŁEM

Podczas przedświątecznej aukcji charytatywnej, mającej na celu pomoc chorym, najmocniej zaskoczyło mnie to, że najliczniejszą grupą ofiarodawców - i to naprawdę niemałych sum - okazali się lekarze.

Można temu faktowi nadać interpretację, nazwijmy to, pisowską: podejrzliwą i insynuacyjną. Oto lekarze lamentujący publicznie nad swymi głodowymi stawkami są w stanie przy takiej okazji wyjąć z kieszeni więcej pieniędzy niż na etacie w miesiąc zarobią. Zdaniem PiS-u przecież u lekarza każde wieczne pióro jest już dowodem korupcji, bo go na nie stać być nie powinno.   

Można hojność lekarzy odczytać w duchu miłości bezwzględnej zadekretowanej  świeżo przez PO. Ludzie, którzy z racji zawodu mieliby prawo zobojętnieć i uodpornić się na chorobę, zachowują nawet większą od innych wrażliwość. I mimo, że ich własna sytuacja materialna nie przedstawia się wcale różowo, są zdolni do wielkiego gestu.

Mnie, prawdę mówiąc, przyszła do głowy wersja ekumeniczna, łącząca obie powyższe. Jeśli przyjąć za PiS-em, że dochody lekarzy zostały podprowadzone  pacjentom i przyjąć za PO, że lekarze ofiarnie całych siebie tym pacjentom oddają, to system finansowania służby zdrowia polega na tym, że przeznacza ona na pacjentów te środki, które wcześniej od nich wyszarpnie.

Przy okazji jest to tym samym też interpretacja technokratyczna kwadratury koła w służbie zdrowia.

11:39, bartosz.weglarczyk , Ogórek
Link Dodaj komentarz »
Co obejrzeć w niedzielę

Tess - żółty

TV 4 20:30

****dramat obyczajowy, Wielka Brytania/Francja 1979, reż. Roman Polański

Tego filmu nie spodziewano się po Romanie Polańskim, który lubił przedstawiać obsesje i psychozy, ludzi w sytuacjach zabarwionych ironią, czarnym humorem lub grozą kryjącą rozpacz egzystencjalną. Jednak reżyser, jakby chcąc zmienić swój wizerunek po dramatycznych przejściach osobistych, zerwał z groteską i absurdem, by wrócić do spraw w życiu ludzkim podstawowych, do prostych uczuć i wzruszeń. Wybrał w tym celu powieść brytyjskiego pisarza Thomasa Hardy'ego "Tessa d'Uberville" (1891 r.). Jej bohaterką jest córka ubogiego woźnicy z hrabstwa Wessex, który, wierząc, że jest potomkiem zamożnego rodu, posyła dziewczynę do pałacu rzekomych krewnych. Tam uwodzi ją i porzuca "kuzyn" Alec. Tess ucieka do domu i rodzi dziecko, które umiera. Swój dramat kryje przed Angelem, idealistą z rodziny pastora, aż po noc poślubną. Ale wstrząśnięty spóźnionym wyznaniem Angel opuszcza Tess... Polański po głośnym skandalu nie mógł realizować filmów w USA, skorzystał więc ze środków producentów francuskich i angielskich. W roli tytułowej wystąpiła Nastassja Kinski. "Tess" bez trudu znalazła drogę do publiczności i odniosła sukces: we Francji przyznano jej Cezary za najlepszy film, reżyserię i zdjęcia, w Hollywood obok zdjęć nagrodzono Oscarami scenografię i kostiumy.

ś 

Autostopem przez galaktykę - żółty

TVP 2 21:00

***komedia SF, Wielka Brytania/USA 2005, reż. Garth Jennings

Dłuuuugo wyczekiwana ekranizacja kultowej powieści Douglasa Adamsa wygląda trochę tak, jakby "Gwiezdne wojny" zostały nakręcone przez grupę Monty Pythona - choć będącą akurat w łagodnym nastroju.

Przeciętny brytyjski obywatel Arthur Dent (Freeman) dowiaduje się, że jego przytulny domek jest przeznaczony do rozbiórki w związku z budową autostrady. Przybyły na miejsce przyjaciel Arthura Ford Prefect (Def) pociesza go, że cała Ziemia ma zostać wkrótce zniszczona w związku z budową intergalaktycznej drogi szybkiego ruchu. Następnie obaj przyjaciele dostają się na kosmiczny statek dowodzony przez samego prezydenta Galaktyki, playboyowatego osobnika o dwóch głowach i trzech rękach (Rockwell), na którego pokładzie znajduje się jeszcze sympatyczna Ziemianka Trillian (Deschanel) i pogrążony w depresji robot Marvin. Całe to towarzystwo przemierza międzygwiezdne przestrzenie...

W jakim celu? "Autostopem przez galaktykę" rządzi raczej kapryśny przypadek niż ścisły zamysł, a cała opowieść składa się głównie z montypythonowskich skeczy. Czy może być jednak inaczej, skoro kosmiczny pojazd, podobnie jak i cały film, napędzany jest przez mechanizm Nieskończonego Nieprawdopodobieństwa?

Ten wariacki, operujący absurdalną logiką film daje poczucie, że czy to w oswojonej domowej przestrzeni, czy podczas najdzikszych kosmicznych przygód - czekają nas te same irytacje i zmartwienia. Przyjemna rzecz, choć trochę za bardzo pluszowa i miękka. Przy adaptacji kultowych powieści to jednak niemało.

pmoss 

Marzyciel - żółty

TVP 1 21:50

***dramat biograficzny, USA 2004, reż. Marc Forster

Autora "Piotrusia Pana", szkockiego dramatopisarza Jamesa Matthew Barriego (Johnny Depp) poznajemy, gdy jego wcześniejszy utwór sceniczny robi klapę, a on nie może liczyć nawet na słowa pocieszenia ze strony swojej chłodnej snobistycznej małżonki (Radha Mitchell). Wkrótce potem spotyka Sylvię Davis (Kate Winslet), owdowiałą matkę czterech chłopców, i niebawem staje się kimś więcej niż "przyjacielem domu", choć ich związek pozostaje czysto platoniczny. Rodzą się jednak plotki, a matka Sylvii (Julie Christie) wyraża niezadowolenie z częstych wizyt mało poważnego absztyfikanta, odstraszającego obiecujących kandydatów.

Barrie był dziwadłem nie lada - nie chciał dorosnąć, uciekał przed rzeczywistością w świat fantazji. Jego erotyczna wstrzemięźliwość wobec przystojnej wdowy, połączona z wyraźnym afektem, jakim darzył jej małoletnich synów, może wyglądać dość podejrzanie w oczach widza, a i w ówczesnym Londynie też szeptano o ukrytych motywach tej zażyłości. W filmie panuje jednak całkowita, dziecięca wręcz niewinność, a Barrie robi wrażenie człowieka niezainteresowanego seksem.

Wizja, którą przedstawia "Marzyciel", jest sugestywna i elegancka. Znajdziemy w tym filmie wielką pochwałę wyobraźni, dzięki której można odgrodzić się od nieudanego małżeństwa, nieuleczalnej choroby, śmierci. Niektórzy widzowie uznają zapewne film za zbyt czułostkowy, ale dla innych będzie szczerze wzruszający. Zresztą "Marzyciel" próbuje się przed naporem sentymentalizmu bronić: już to humorem (trzeba widzieć minę Dustina Hoffmana w roli trzeźwego człowieka interesu, gdy dowiaduje się, że ma finansować spektakl o wróżkach i piratach), już to stonowaną grą Johnny'ego Deppa.

11:38, bartosz.weglarczyk , Co oglądać?
Link Dodaj komentarz »
Lagerfeld nieodkryty


Ten film jest płaski jak klatka piersiowa modelek Karla Lagerfelda. A jednak trochę mówi o świecie mody
 

Lagerfeld od podszewki

film dokumentalny, Francja 2006, reż. Rodolphe Marconi

Planete sobota 20:45
 


W kategoriach dokumentu, a więc zasad, jakich powinien przestrzegać twórca tego gatunku, ten film to wielkie nic. Nie ma mowy o wielostronnym przedstawieniu bohatera. Reporter idzie za swoją postacią jak lokaj. Kiedy Karl Lagerfeld odrzuci czy przemilczy jakieś bardziej kłopotliwe pytanie, człowiek stojący za kamerą wybucha pełnym zażenowania i podziwu śmiechem. Gdyby rzecz dotyczyła jakiejś ważnej postaci życia literackiego lub artystycznego, film byłby nie do oglądania. Dlaczego zatem da się go oglądać, choć momentami w swym pochlebstwie zbliża się do granic groteski? Odpowiedź jest prosta - ogląda się go jako część świata mody, jako błyszczący odprysk świata glamour. Przypis do pokazów haute couture nakręcony w stylu haute couture. Lubię je oglądać, choć nie dają mi pełni metafizycznych i egzystencjalnych przeżyć.
 


Wybitny artysta

Karl Lagerfeld to gwiazda tego świata, projektant wybitny. Abstrahując od tego, jak pretensjonalną i odpychającą ma osobowość, jego ubrania są doskonałe. Ma absolutne wyczucie koloru i formy. Nie ma nic wspólnego z mieszczańską elegancją Armaniego ani z kiczowatym przepychem Gianniego Versace. U Lagerfelda ozdób jest tu tyle, ile trzeba, a na tym dyskretnym tle lepiej widać ekstrawagancję jego projektów. Lagerfeld zaczynał w Paryżu jako fotograf mody, przez krótki czas porzucił ubrania i zajął się sztuką, a potem wrócił do mody i zrobił karierę jako ten, który na początku lat 80. odnowił skostniały wizerunek firmy Chanel. Pracował także dla Chloe, Fendi, a nawet dla popularnego H&M. Ma oko do modelek. Wylansował Claudię Schiffer. 


Ludzki mistrz

Na filmie Lagerfeld jest taki, jakiego się spodziewamy spotkać, sądząc po tym, jak zachowuje się na wybiegu, kiedy sadzi sztywne kroczki i rozdaje wokół uśmiechy i pocałunki: zapatrzony w siebie, pyszałkowaty, opływający we wszelkie dobra i obłudnie się zarzekający, że sprawy materialne nic dla niego nie znaczą.

Więcej niż poufnego zwierzenia mamy tu rad na temat tego, jak sobie radzić w życiu, kiedy się jest bardzo sławnym i bogatym, np. że „cudownie jest kogoś kochać, ale ta osoba powinna odwzajemniać twoje uczucia” albo „nie cierpię mieszczańskiej idei małżeństwa” czy też „dla ludzi takich jak ja samotność to zwycięstwo”. Jedyny wyłom w tej medialnej ikonie następuje wtedy, kiedy reporter wsiada ze swym bohaterem do samolotu. Lagerfeld przyznaje, że ma słabość - kiedy podróżuje, musi trzymać na podołku poduszkę. Pierwszą uszyła mu niania. Bez poduszki również nie zaśnie. A więc ma (przynajmniej jedną) cechę ludzką.


Postać wyłącznie medialna

O jego życiu dowiemy się tu niewiele. Oficjalna biografia podaje, że urodził się w 1938 r., ale jedna z niemieckich gazet ostatnio sprostowała, że był to rok 1933. Urodził się w Hamburgu, matka była Niemką, ojciec Szwedem, nazwisko brzmi Lagerfelt. Data jest ważna, ktoś urodzony w 1933 r. więcej mógłby pamiętać niż pięć lat młodszy, ale pytanie o polityczną przeszłość jego rodziny oczywiście nie pada. W jednym miejscu reżyser odważy się zapytać o homoseksualizm. - To nie była rodzina bigotów - odpowie Lagerfeld. - Moja przyrodnia siostra była lesbijką i nikt nie robił z tego problemu. A zatem jego dzieciństwo było pasmem szczęścia, odmienność seksualna powszechnie akceptowana. Dlaczego w takim razie wyemigrował do Francji? Jednak innej wersji niż pozytywna tego człowieka nie ma i nie będzie. Pierwsze ujęcie tego filmu: komoda pełna pierścionków, w szufladzie sterta białych kołnierzyków. Dodać do tego czarne okulary i długie włosy związane w kucyk i otrzymujemy medialny wizerunek: Karla Lagerfelda. W tym filmie nie będzie też innej wizji tego człowieka niż medialna. A jednak filmowe obrazy mają swoją władzę, niekiedy podważają to, co on mówi. Pierścionki na palcach tworzą swego rodzaju zbroję. Przed czym mają go bronić?

Inny obraz: wiejska posiadłość gdzieś we Francji, świtanie. Karl fotografuje. Po trawie, wśród rzeźb ogrodowych plącze się owinięty w koc zaspany model i zapewne kochanek. Wedle życzenia swego patrona ustawia się do fotografii w zmysłowych pozach. Przedmiotowe traktowanie ludzi bardziej tu uderza niż za kulisami wybiegu dla modelek. Intymna więź między tymi ludźmi czyni je czymś żenującym.

Poznawczo film nie satysfakcjonuje. Ale pozwala myśleć dalej - o tym mężczyźnie na krótkich wygiętych nóżkach, który potrafi tak cudownie odmienić kobiece ciało. Czym jest dla niego, jak je postrzega, co dla niego znaczy? Niestety, reżyser nie postawił takiego pytania. Albo Lagerfeld je wyśmiał.

Dorota Jarecka 

11:38, bartosz.weglarczyk , Planete
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 15